Zanim opublikujesz kolejny sukces dziecka czyli sharenting bez iluzji

Publikujemy zdjęcia i historie dzieci z dumy i miłości. Ale czy zastanawiamy się, jaki cyfrowy ślad po sobie zostawiają? Ten artykuł pomaga spojrzeć na sharenting bez iluzji, z troską o przyszłość dziecka.

Dziewczyna siedzi przy biurku przed laptopem, trzyma głowę w dłoniach i wygląda na zmartwioną lub zestresowaną; obok leży smartfon i notes.

Każde zdjęcie opublikowane dziś może stać się częścią dorosłej tożsamości Twojego dziecka jutro. Sharenting nie musi być ryzykowny, jeśli dokonujemy świadomych wyborów. Zanim klikniesz „udostępnij”, warto wiedzieć, co naprawdę oddajesz w czyje ręce.

Gdy rodzice tworzą dziecku życie online

Cyfrowe rodzicielstwo ma dwa oblicza. Z jednej strony daje nam ogromną siłę: możliwość dzielenia się radościami, kontaktu z rodziną, budowania wspólnoty wsparcia. Z drugiej – wprowadza dziecko w świat, którego ono samo nie wybrało, zostawiając ślady, które mogą przetrwać dłużej niż dzieciństwo.

Zjawisko sharentingu – publikowania zdjęć, historii i danych o dzieciach przez rodziców – stało się na tyle powszechne, że badacze i instytucje (w tym UNICEF i APA) zaczynają mówić o nowym wymiarze ryzyka. Wraz ze zdjęciem z placu zabaw możemy udostępnić lokalizację, rozkład dnia, informacje o zdrowiu, imię i nazwisko… a to w połączeniu z danymi algorytmów tworzy katalog, który daje możliwość nadużyć.Choć dla nas to zwykłe wspomnienia, w oczach obcych może być to profil ułatwiający manipulację, oszustwa czy grooming – jeszcze zanim dziecko ma własne konto w sieci.

Nasze dzieci – ich historie czy nasze?

Rodzice nie publikują zdjęć ze złej woli. Motywacja jest prosta: chcemy się pochwalić, zapamiętać momenty, dbać o więzi. Ale decydując za dziecko o publiczności jego życia, odbieramy mu prawo do prywatności, wstydu i niepamięci.

„Internet nie zapomina”, a to oznacza, że zdjęcie z nocnika, opis szkolnej porażki czy filmik z napadami złości mogą wracać do dziecka później – w relacjach rówieśniczych, w dorosłych kontaktach, a nawet przy rekrutacji do pracy.

Badania naukowe, cytowane m.in. w Italian Journal of Pediatrics, zwracają uwagę, że dla wielu młodych dorosłych treści publikowane przez opiekunów były bardziej upokarzające niż wpisy rówieśników bo naruszały zaufanie.

Rodzic może nieświadomie naruszać godność, bezpieczeństwo i tożsamość cyfrową własnego dziecka – w najlepszym przekonaniu, że działa z miłości.

Dziewczynka leży w łóżku z telefonem w dłoni i patrzy na ekran z poważną, zmęczoną miną.

Sharenting w liczbach i faktach

Według badań UNICEF ponad 75% rodziców w krajach rozwiniętych publikuje wizerunek swoich dzieci online zanim skończą pierwszy rok życia.

W Polsce zjawisko jest równie powszechne – szczególnie w mediach takich jak Instagram i Facebook.

Raport „Dojrzeć do praw” Fundacji Orange (2025) podkreśla, że polskie dzieci coraz częściej zwracają uwagę na swoje prawa do prywatności – nawet wobec rodziny. Nie chodzi o zakaz lecz o możliwość współdecydowania. To ważne, bo dzieci mówią wprost: „Nie chcę być w internecie bez mojego głosu”.

Kiedy troska zmienia się w ryzyko

Sharenting to nie tylko prywatność i emocje. To także konkretne zagrożenia.

Tożsamość cyfrowa dostępna na tacy

Każde zdjęcie, każdy podpis to dane: imię, szkoła, lokalizacja, stan zdrowia, rutyna dnia. Te informacje mogą zostać wykorzystane do:

  • kradzieży tożsamości (m.in. wyłudzenia kredytów na dane dziecka, co niestety bywa wykrywane dopiero wiele lat później),
  • oszustw socjotechnicznych, w których przestępca udaje członka rodziny („wiem, że masz psa i chodzisz na karate…”),
  • profilowania bez zgody, bo dziecko nie ma możliwości odmówić.

Federal Trade Commission już kilka lat temu alarmowała, że setki tysięcy tożsamości dziecięcych co roku padają ofiarą cyberprzestępstw – często z powodu nadmiernej ekspozycji danych przez rodziców.

Treści jako paliwo dla cyberprzemocy

Zdjęcia z trudnego momentu, filmiki z płaczem czy opisy kryzysów mogą po latach stać się narzędziem ośmieszenia w szkole, na studiach, w pracy.

Dziecko, które nie ma wpływu na swój wizerunek, może w przyszłości zmagać się z:

  • poczuciem utraty kontroli nad swoim życiem,
  • lękiem przed oceną,
  • trudnościami w budowaniu relacji.

Konsekwencje prawne – także w Polsce i UE

Choć prawo wciąż dogania rzeczywistość, ochrona dzieci w sieci zaczyna przyjmować bardziej zdecydowane formy:

  • RODO uznaje dane dziecka za szczególnie wrażliwe i wymaga zgody przedstawiciela ustawowego – ale nie reguluje sytuacji, gdy to właśnie rodzic udostępnia dane.
  • Digital Services Act (UE) wprowadza zakaz personalizowanych reklam i praktyk manipulacyjnych (dark patterns) wobec nieletnich, ograniczając monetyzację ich obecności online.
  • Sądy we Francji i Włoszech przyznały już młodym osobom prawo do usunięcia kompromitujących treści udostępnionych przez rodziców – nawet wbrew ich woli.

Prawdziwe zmiany dopiero nadchodzą. Coraz częściej to dzieci walczą o swoje prawa, domagając się: „To jest moje życie, nie materiał do postów”.

Dziecko na celowniku algorytmów i cyberprzestępców

Internet nie zapomina i nie wybacza. To, co dziś wydaje się niewinną relacją z placu zabaw, jutro może stać się paliwem dla niechcianej uwagi – ludzi i systemów.

Zdjęcia publikowane online żyją własnym życiem. Mogą zostać zapisane na serwerach, skopiowane do prywatnych kolekcji lub przetworzone przez narzędzia sztucznej inteligencji, które potrafią w kilka sekund zamienić niewinne ujęcie w seksualizujący deepfake. Branża cyberprzestępcza rośnie szybciej niż zabezpieczenia, a kontakt z treściami pedofilskimi w internecie często zaczyna się nie od profesjonalnych nagrań, lecz od „zwykłych” fotografii dzieci udostępnianych publicznie przez ich bliskich.

Wideo z kampanii informacyjnej Deutche Telekom pt. „Without Consent” (Bez zgody):
„Chętnie dzielimy się zdjęciami – zarówno ze świąt, uroczystości, jak i prywatnych chwil – bezpośrednio między sobą. To piękne i nas łączy. Jednak po przejściu do sieci te dane osobowe są dostępne na całym świecie i bezterminowo. A to może mieć nieprzewidziane konsekwencje. Które z nich opisuje przykład Elli…” Podczas przetwarzania danych wrażliwych należy zachować szczególną ostrożność i uwagę.

Sharenting może być również punktem wyjścia do manipulacji emocjonalnej. Publikowane przez lata szczegóły życia dziecka tworzą narrację, którą może wykorzystać osoba o złych intencjach – w internecie lub poza nim. Scenariusz socjotechniczny w takiej sytuacji staje się wyjątkowo prosty: „Wiem, gdzie mieszkasz, znam imię twojego psa, widziałem twoje zdjęcia w stroju sportowym”. Cyberprzestępcy często nie muszą niczego wyszukiwać. Wystarczy, że klikną.

Groźne jest także to, że treści publikowane dziś mogą wracać do dziecka rykoszetem w przyszłości – przy rekrutacji do szkoły, rozmowie o pracę czy w nowej relacji. Algorytmy profilujące nie zapominają, nawet jeśli sami usuniemy post. Wizerunek dziecka może być analizowany i oceniany przez systemy, których działania nikt w pełni nie kontroluje. Raz utracona prywatność staje się towarem.

W tym wszystkim kryje się jeszcze jedno ciche ryzyko: dziecko, widząc w internecie swoją nagość, trudne emocje czy intymne momenty, może poczuć, że jego granice nie mają znaczenia. Uczy się, że prywatne nie jest prywatne, że jego ciało i przeżycia należą do publiczności. Brak zgody zostaje zaprogramowany jako norma. To jest lekcja, którą trudno potem odwrócić.

Gdzie kończy się troska, a zaczyna naruszenie granic

Sharenting najczęściej wynika z miłości i dumy. Rodzic chce się pochwalić tym, co najcenniejsze: sukcesem, uśmiechem, pierwszym krokiem. Jednak między troską a naruszeniem prywatności istnieje cienka, niemal niewidoczna granica.

Kiedy dorosły publikuje historię, która tak naprawdę należy do dziecka, zmienia się układ sił. Rodzic staje się narratorem życia małego człowieka, a czasem również jego wizerunku, zdrowia, porażek i cierpienia. Dziecko z bohatera staje się treścią, co może prowadzić do poczucia utraty sprawczości nad własnym życiem.

Psychologowie podkreślają, że prywatność jest jednym z fundamentów rozwoju emocjonalnego. Dziecko potrzebuje bezpiecznej przestrzeni, w której może eksperymentować z tożsamością, popełniać błędy, uczyć się relacji. Jeśli każda z tych chwil trafia do internetu, łatwo o poczucie bycia wystawionym na ocenę i porównania, zanim młody człowiek w ogóle zrozumie, co to znaczy wstyd czy zaufanie.

Problem może ujawnić się dopiero później. Dorastający nastolatek odnajduje w sieci niechciane pamiątki: zdjęcia z nocnika, opisy kłopotów szkolnych, medyczne diagnozy, dramaty rodzinne. To, co rodzic uważał za normalne lub nawet zabawne, może stać się źródłem upokorzenia. Samodzielne kształtowanie wizerunku jest wtedy trudniejsze, bo ktoś już zrobił to wcześniej, za niego.

Dochodzi także temat relacji władzy i zaufania. Jeśli dziecko mówi „nie pokazuj tego”, a rodzic mimo to publikuje, komunikat jest jasny: twoje zdanie nie ma znaczenia. Granice stają się elastyczne tylko w jedną stronę. To może osłabiać więź – tę, która i tak w okresie dorastania wymaga szczególnej uważności.

Sharenting bywa również źródłem konfliktów rodzinnych. Gdy zdjęcia krążą między dalszymi krewnymi, a komentarze popłyną pod adresem wyglądu czy zachowania dziecka, pojawia się poczucie zdrady. Nie dlatego, że rodzic chciał źle, ale dlatego, że zabrakło rozmowy o tym, co jest prywatne, a co można pokazać światu.

Bardzo wiele zależy od tego, kto kontroluje historię o dziecku. Czy jest to dziecko czy internet?

Mama próbuje rozmawiać z nastolatkiem trzymającym smartfon, który wygląda na niezainteresowanego rozmową.

Prawa dziecka w erze cyfrowej prywatności

Przez lata ochrona dzieci w internecie koncentrowała się na treściach: filtrach, kontrolach rodzicielskich, blokowaniu zagrożeń. Tymczasem prawo do prywatności jest jednym z podstawowych praw dziecka ale wciąż bywa pomijanym. Dotyczy to również prywatności wobec rodziców.

Konwencja o prawach dziecka gwarantuje każdemu młodemu człowiekowi poszanowanie życia osobistego. A to oznacza również prawo do kontroli nad własnym wizerunkiem, historią zdrowia i tożsamością cyfrową. Nie dopiero w dorosłości ale tu i teraz.

Wiele dzieci dopiero zaczyna rozumieć, co znaczy „być w sieci”, jednak to nie odbiera im tego prawa. Wręcz przeciwnie, to na dorosłych spoczywa obowiązek, by być strażnikami granic, których same nie potrafią jeszcze postawić.

Nadchodzi czas, w którym odpowiedzialność za prywatność dziecka jest tak samo ważna, jak bezpieczeństwo fizyczne czy emocjonalne.

Jak publikować mądrze, zanim klikniesz „opublikuj”

Nie chodzi o to, by przestać pokazywać dzieci w ogóle. Internet może być miejscem wsparcia i radości o ile szanuje się granice małego człowieka.

Możesz zrobić dla swojego dziecka coś ważnego już dziś: sprawić, by jego przyszłe „ja” nie musiało sprzątać po obecnym „ja” dorosłego.

5 pytań, które warto sobie zadać przed publikacją

  1. Czy moje dziecko wyraziłoby zgodę, gdyby mogło w pełni zrozumieć, co publikuję?
  2. Czy pokazuję coś, co mogłoby je zawstydzić teraz lub w przyszłości?
  3. Czy udostępniam dane, które mogą zostać wykorzystane do kradzieży tożsamości lub namierzenia dziecka offline (szkoła, adres, lokalizacja)?
  4. Kto będzie miał dostęp do tego postu – tylko rodzina, czy cały świat?
  5. Jak dziecko poczuje się, gdy zobaczy ten post za 5, 10, 20 lat?

To mogą być pytania niewygodne ale właśnie dlatego potrzebne.

Co możesz zrobić już teraz

Niewielkie decyzje robią wielką różnicę:

  • rozmawiaj z dzieckiem o publikowaniu zdjęć – pytaj o zgodę,
  • pokazuj mniej: bez szkolnych emblematów, tablic rejestracyjnych, nazw miejsc,
  • dbaj o ustawienia prywatności nie tylko na swoim profilu, ale i u bliskich,
  • usuwaj stare treści, do których twoje dziecko nie chce wracać,
  • zachowaj historie trudne i intymne do prywatnych rozmów, nie do feedu.

Dorosłość w internecie zaczyna się długo przed 18. urodzinami – zaczyna się od tego, jak my o dzieciach opowiadamy.

Ojciec leży z dwoma dziećmi na łóżku i wspólnie oglądają coś na tablecie, uśmiechając się do siebie.

Dla dobra dziecka i waszej relacji

Publikowanie zdjęć dzieci nie jest błędem. Błędem może być brak refleksji. Sharenting nie kończy się przecież na kliknięciu „Opublikuj” – jego konsekwencje dopiero wtedy zaczynają żyć własnym życiem.

Kiedy pytasz swoje dziecko o zdanie, kiedy razem ustalacie, co można pokazać światu, a co zostaje „tylko dla nas”, dajesz mu coś więcej niż ochronę. Dajesz mu prawo do własnej historii. A to jeden z najcenniejszych prezentów, jakie rodzic może dać dziecku w cyfrowym świecie.


Bibliografia i źródła

  1. Bogle, K. (2025). Sharenting: Are you leaving your kids’ digital footprints for scammers to find? Malwarebytes. https://www.malwarebytes.com/blog/inside-malwarebytes/2025/11/sharenting-are-you-leaving-your-kids-digital-footprints-for-scammers-to-find
  2. Doneda, D., & Capelo de Souza, D. (2024). Sharenting: children’s data protection and the role of parents in digital environments. Italian Journal of Pediatrics.
    https://ijponline.biomedcentral.com/articles/10.1186/s13052-024-01704-y
  3. Keith, D. (2025). The slippery slope of sharenting. Psychology Today.
    https://www.psychologytoday.com/us/blog/targeted-parenting/202502/the-slippery-slope-of-sharenting
  4. Katz, C., et al. (2019). Sharenting: Are parents putting their children at risk? Children and Youth Services Review, 104.
    Abstrakt: https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0190740919309715
  5. UNICEF. Sharenting and digital footprints. https://www.unicef.org/parenting/child-care/sharenting
  6. University of Missouri Extension (2023). Sharenting and online safety. https://extension.missouri.edu/publications/gh6131
  7. Fielding Graduate University (2024). How holiday sharenting can put your kids at risk. https://www.fielding.edu/how-holiday-sharenting-can-put-your-kids-at-risk/
  8. Fundacja Orange (2025). Dojrzeć do praw. Raport o prawach dziecka w internecie. https://fundacja.orange.pl/app/uploads/2025/11/raport_dojrzec_do_praw_2025.pdf

Last modified: 24.11.2025

Close
Lepszy Internet
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.