Dlaczego wybór przeglądarki to nie kwestia gustu
Przeglądarka internetowa to brama do cyfrowego świata. To przez nią przeglądasz wiadomości, robisz zakupy, sprawdzasz pocztę, oglądasz filmy i pracujesz. Spędzasz w niej godziny każdego dnia. I właśnie dlatego może być jednym z najbardziej inwazyjnych narzędzi w Twoim życiu albo jednym z najbardziej chroniących Twoją prywatność.
Większość ludzi traktuje przeglądarkę jak domyślną aplikację, która „po prostu jest” na komputerze. Używasz Chrome, bo już był zainstalowany. Albo Safari, bo masz Maca. Albo Edge, bo Windows tak ustawił. Problem w tym, że te domyślne wybory rzadko są najlepsze dla Twojej prywatności.
Co tracisz, używając niewłaściwej przeglądarki? Przede wszystkim kontrolę nad tym kto wie co robisz w internecie. Każda odwiedzona strona, każde wyszukiwane hasło, każdy kliknięty link – to wszystko może być śledzone, zbierane i sprzedawane agencjom marketingowym, firmom BigTech, firmom finansowym i ubezpieczeniowym, brokerom danych.
Google, Meta i Amazon korzystają z danych użytkowników do wewnętrznych celów, takich jak doskonalenie usług i oferowanie spersonalizowanych doświadczeń ale także sprzedają możliwości reklamowe firmom trzecim. Experian, Equifax i TransUnion specjalizują się w gromadzeniu, agregowaniu i sprzedaży danych o osobach, często z różnych źródeł, takich jak rejestry publiczne, historie zakupów i aktywność online.
Twoja historia przeglądania tworzy szczegółowy profil Twoich zainteresowań, preferencji politycznych, stanu zdrowia, sytuacji finansowej. Ten profil jest wart pieniądze. Bardzo duże pieniądze.
Mit „nie mam nic do ukrycia” pada w starciu z rzeczywistością. Nie chodzi o to, czy masz coś do ukrycia, tylko o to, czy chcesz, by korporacje wiedziały o Tobie wszystko. Czy chcesz, by algorytmy znały Cię lepiej niż Twoja rodzina. Czy chcesz, by Twoje zachowania online wpływały na ceny produktów, które widzisz, oferty pracy, które dostajesz, a nawet warunki kredytów, o które się ubiegasz.
Co właściwie śledzą przeglądarki?
Zanim przejdziemy do konkretnych rekomendacji, warto zrozumieć, jakie mechanizmy wykorzystują przeglądarki i strony internetowe do śledzenia użytkowników.
Cookies to najbardziej znany mechanizm. To małe pliki tekstowe zapisywane na Twoim komputerze, które pozwalają stronom „zapamiętać” Cię między wizytami. Są pożyteczne, bo dzięki nim nie musisz logować się za każdym razem do Gmaila. Ale są też wykorzystywane do śledzenia Twoich ruchów w sieci przez firmy reklamowe.
Fingerprinting, czyli cyfrowy odcisk palca, to bardziej wyrafinowana technika. Twoja przeglądarka przekazuje stronom informacje o systemie operacyjnym, rozdzielczości ekranu, zainstalowanych czcionkach, ustawieniach języka, strefie czasowej i dziesiątkach innych parametrów. Połączenie tych informacji tworzy unikalny profil, który pozwala zidentyfikować Cię nawet bez cookies. To jak rozpoznawanie ludzi po sposobie chodzenia – każdy jest trochę inny.
Telemetria to dane zbierane przez samą przeglądarkę o tym, jak z niej korzystasz. Których funkcji używasz, jakie strony odwiedzasz, jak długo trwa ładowanie, czy przeglądarka się zawiesza. Producenci argumentują, że to pomaga im ulepszać produkt. Problem w tym, że często zbierają znacznie więcej, niż jest konieczne, a dane te mogą być łączone z innymi źródłami informacji.
Tracking – to skrypty (fragmenty kodu JavaScript) umieszczane na stronach internetowych, które śledzą każdy Twój ruch – gdzie klikasz, jak daleko scrollujesz, nad czym zatrzymujesz kursor. Firmy takie jak Google Analytics są obecne na milionach stron, tworząc szczegółową mapę Twojej aktywności w całym internecie.
Jak przeglądarka może na tym zarabiać? Model biznesowy jest prosty: jeśli produkt jest darmowy, to Ty jesteś produktem. Google zarabia na Chrome nie dlatego, że sprzedaje przeglądarkę, ale dlatego, że Chrome zbiera dane, które pomagają Google lepiej targetować reklamy. Im więcej wie o Tobie, tym drożej może sprzedać przestrzeń reklamową. To samo dotyczy Microsoftu i przeglądarki Edge.
Ważne jest również rozróżnienie między „bezpieczną” a „prywatną” przeglądarką. Bezpieczna przeglądarka chroni Cię przed malware, phishingiem i atakami hakerskimi. Prywatna przeglądarka chroni Cię przed śledzeniem przez firmy reklamowe i samego producenta przeglądarki. Chrome jest stosunkowo bezpieczny – ma dobre mechanizmy ochrony przed złośliwym oprogramowaniem. Ale nie jest prywatny, bo Google świadomie śledzi Twoją aktywność.
Pięć przeglądarek, które chronią Twoją prywatność
1. Brave – prywatność bez wysiłku
Brave to przeglądarka stworzona przez Brendana Eicha, współtwórcę JavaScriptu i współzałożyciela Mozilli. Od pierwszego uruchomienia blokuje reklamy, trackery i skrypty śledzące. Nie musisz niczego konfigurować, nie musisz instalować rozszerzeń. Po prostu działa.
Model ekonomiczny Brave jest interesujący. Zamiast zarabiać na Twoich danych, oferuje opcjonalny system Brave Rewards, w którym możesz oglądać prywatne reklamy i otrzymywać za to kryptowalutę BAT (Basic Attention Token). To odwrócenie tradycyjnego modelu – to Ty zarabiasz na reklamach, nie Google.
Brave bazuje na silniku Chromium, co oznacza, że strony wyglądają i działają dokładnie tak samo jak w Chrome. Wszystkie rozszerzenia z Chrome Web Store również działają. To sprawia, że przejście z Chrome do Brave jest bezbolesne.
Brave dostępny jest na Windows, macOS, Linux, a także na iOS i Android. Wersja mobilna również domyślnie blokuje reklamy i trackery, co jest rzadkością, bo większość mobilnych przeglądarek oferuje znacznie słabszą ochronę niż ich desktopowe odpowiedniki.
Dla kogo Brave? To najlepsza opcja dla przeciętnego użytkownika, który chce po prostu działającej alternatywy dla Chrome bez rezygnacji z wygody. Nie wymaga wiedzy technicznej, nie zmusza do kompromisów w funkcjonalności. Po prostu instalujesz i masz spokój.
Wady? Brave ma wbudowany portfel kryptowalut, co niektórych może odstraszać. System nagród również budzi kontrowersje – niektórzy uważają, że to niepotrzebne komplikowanie prostego narzędzia. Pojawiały się też wątpliwości dotyczące automatycznego uzupełniania linków partnerskich, choć Brave szybko to naprawił i przeprosił.

2. Firefox – wolność wymaga konfiguracji
Firefox to ostatnia prawdziwie niezależna przeglądarka spośród popularnych opcji. Nie należy do Google, Microsoft, Apple ani żadnej innej korporacji technologicznej. Jest rozwijany przez Mozilla Foundation, organizację non-profit, której misją jest „utrzymanie internetu otwartym i dostępnym dla wszystkich”.
Bycie open source oznacza, że każdy może zajrzeć do kodu i sprawdzić, co przeglądarka faktycznie robi. To fundamentalna różnica w stosunku do Chrome czy Edge. Nie musisz wierzyć Google na słowo, że nie robi niczego złego – w Firefoksie możesz to zweryfikować.
Problem polega na tym, że Firefox domyślnie nie jest tak prywatny, jak mógłby być. Mozilla wprowadza coraz więcej funkcji ochrony prywatności z każdą wersją, ale część z nich wymaga ręcznej aktywacji. Enhanced Tracking Protection działa domyślnie, ale w trybie „standard”, który blokuje tylko najbardziej nachalne trackery. Można to zmienić na „strict”, ale trzeba wiedzieć, gdzie szukać.
Konfiguracja Firefoksa dla maksymalnej prywatności to temat na osobny artykuł, ale podstawowe kroki to: ustawienie Enhanced Tracking Protection na „strict”, wyłączenie telemetrii w ustawieniach prywatności, zmiana domyślnej wyszukiwarki z Google na DuckDuckGo, instalacja uBlock Origin [link] (najlepsze rozszerzenie do blokowania reklam i trackerów) oraz rozważenie bardziej zaawansowanych zmian w about:config dla doświadczonych użytkowników.
Firefox dostępny jest na wszystkich platformach, w tym iOS i Android. Wersja mobilna pozwala na instalację rozszerzeń, co jest ogromną zaletą, gdyż większość mobilnych przeglądarek tego nie oferuje.
Dla kogo Firefox? Dla użytkowników średnio zaawansowanych, którzy cenią niezależność i open source, oraz są gotowi poświęcić trochę czasu na konfigurację. To przeglądarka dla ludzi, którzy chcą kontroli nad swoim narzędziem, nie tylko domyślnych ustawień.
Wady? Wymaga wysiłku, by stał się prawdziwie prywatny. Mozilla również nie jest idealna – wprowadzała kontrowersyjne funkcje jak Pocket czy Firefox Suggest, które budziły wątpliwości dotyczące prywatności. Ale zazwyczaj słucha społeczności i cofa się z kontrowersyjnych decyzji.
3. Mullvad Browser – prywatność bez kompromisów
Mullvad Browser to względnie nowa propozycja, stworzona we współpracy między Mullvad VPN (szwedzką firmą znaną z szacunku dla prywatności użytkowników) a Tor Project. To odpowiedź na pytanie: „Co, jeśli wziąć Tor Browser i usunąć z niego sieć Tor?”.
Tor Browser od lat uznawany jest za złoty standard prywatności, ale sieć Tor jest wolna. Mullvad Browser oferuje te same mechanizmy ochrony prywatności co Tor Browser – agresywne blokowanie fingerprintingu, automatyczne usuwanie cookies po zamknięciu, brak historii – ale bez spowolnienia związanego z routowaniem ruchu przez sieć Tor.
Mullvad Browser jest maksymalnie minimalistyczny. Nie ma synchronizacji między urządzeniami, nie ma historii, nie ma zakładek zapisywanych między sesjami. Za każdym razem, gdy zamykasz przeglądarkę, wszystko znika. To może być niewygodne, ale właśnie o to chodzi – maksymalna prywatność wymaga rezygnacji z pewnej wygody.
Mullvad Browser jest dostępny na Windows, macOS i Linux. Nie ma wersji mobilnej, co jest jego znaczącym ograniczeniem w dzisiejszych czasach, gdy większość ludzi przegląda internet głównie przez telefon.
Dla kogo Mullvad? Dla osób, które stawiają prywatność absolutnie na pierwszym miejscu i są gotowe zaakceptować pewne niewygody. Dziennikarzy badawczych, aktywistów, osób pracujących z wrażliwymi informacjami. Ale też dla każdego, kto po prostu chce mieć pewność, że nikt nie śledzi jego ruchów w sieci.
Wady? Brak synchronizacji i zapisywania historii może być irytujący w codziennym użytku. Niektóre strony mogą działać nieprawidłowo z powodu agresywnego blokowania skryptów. Brak wersji mobilnej to znaczące ograniczenie.
4. LibreWolf – Firefox na sterydach prywatności
LibreWolf to fork Firefoksa, czyli niezależna wersja stworzona przez społeczność. Można go traktować jako „Firefox, gdyby Mozilla naprawdę dbała o prywatność od pierwszego uruchomienia”. Wszystkie problematyczne funkcje zostały usunięte lub wyłączone, wszystkie ustawienia prywatności maksymalnie zaostrzone.
Nie ma telemetrii. Nie ma Pocket. Nie ma sponsorowanych kafelków na stronie startowej. Nie ma integracji z usługami Mozilla. Za to jest uBlock Origin zainstalowany domyślnie i skonfigurowany optymalnie. Jest agresywne blokowanie fingerprintingu. Jest automatyczne usuwanie cookies po zamknięciu karty.
LibreWolf aktualizuje się w oparciu o najnowsze wersje Firefoksa, ale z opóźnieniem kilku dni, potrzebnym na usunięcie niepożądanych funkcji i wprowadzenie własnych poprawek. To znaczy, że teoretycznie możesz być narażony na lukę bezpieczeństwa przez kilka dni dłużej niż użytkownicy Firefoksa, ale w praktyce ryzyko jest minimalne.
LibreWolf jest dostępny na Windows, macOS i Linux. Nie ma oficjalnych wersji mobilnych, choć społeczność pracuje nad portami dla Androida.
Dla kogo LibreWolf? Dla użytkowników zaawansowanych i entuzjastów open source, którzy chcą Firefoksa z maksymalną prywatnością bez konieczności ręcznej konfiguracji. To przeglądarka dla ludzi, którzy wiedzą, czego chcą, i niekoniecznie potrzebują wszystkich funkcji, które Mozilla pakuje w Firefox.
Wady? Brak oficjalnego wsparcia od dużej organizacji oznacza, że w razie problemów jesteś zdany na społeczność. Niektóre strony mogą działać nieprawidłowo z powodu agresywnych ustawień prywatności. Dla przeciętnego użytkownika może być zbyt spartański.
5. Tor Browser – anonimowość dla tych, którzy jej naprawdę potrzebują
Tor Browser to narzędzie stworzone z myślą o ludziach żyjących w krajach autorytarnych, dziennikarzach śledczych, aktywistach i każdym, kto ma powód, by chronić swoją tożsamość w sieci. Routuje Twoje połączenie przez kilka losowo wybranych serwerów (węzłów) na całym świecie, szyfrując je wielokrotnie. Efekt? Praktycznie niemożliwe jest ustalenie, kim jesteś ani skąd się łączysz.
Ale ta anonimowość ma swoją cenę. Tor jest wolny. Strony ładują się znacznie dłużej niż w normalnej przeglądarce. Wiele serwisów blokuje połączenia z sieci Tor, podejrzewając, że to boty lub ataki. Netflix nie działa. Banki nie działają. Wiele sklepów internetowych nie działa.
Tor Browser również agresywnie blokuje JavaScript i inne potencjalnie niebezpieczne technologie, co sprawia, że niektóre strony wyglądają jak z lat dziewięćdziesiątych lub w ogóle się nie ładują. To celowe – bezpieczeństwo i anonimowość są ważniejsze niż wygoda.
Tor Browser jest dostępny na Windows, macOS, Linux i Android. Nie ma oficjalnej wersji na iOS z powodu ograniczeń systemu Apple, choć istnieje Onion Browser jako alternatywa, która oferuje podobną funkcjonalność.
Dla kogo Tor? Dla dziennikarzy pracujących nad wrażliwymi materiałami, aktywistów w krajach autorytarnych, sygnalistów przekazujących informacje o nieprawidłowościach, osób mieszkających w państwach z cenzurą internetu. Ale też dla każdego, kto chce od czasu do czasu przeglądać internet z pewnością, że nikt nie może powiązać jego aktywności z jego tożsamością.
Wady? Wolny. Niewygodny w codziennym użytku. Wiele stron nie działa. Nie nadaje się jako jedyna przeglądarka – to narzędzie do specjalnych zadań, nie do codziennego surfowania.
6. DuckDuckGo Browser (mobilny) – prostota, która działa
DuckDuckGo znane jest przede wszystkim jako wyszukiwarka chroniąca prywatność, ale firma stworzyła również przeglądarkę mobilną, która zasługuje na uwagę. Dostępna na iOS i Android, oferuje prosty, przejrzysty interfejs z wbudowaną ochroną prywatności.
Każda karta działa jak tryb prywatny – po zamknięciu aplikacji wszystkie dane znikają. Blokowanie trackerów działa automatycznie, a przeglądarka pokazuje Ci, ile firm próbowało Cię śledzić na każdej stronie. To edukacyjne – widzisz w czasie rzeczywistym, jak inwazyjny jest współczesny internet.
DuckDuckGo Browser ma też funkcję „Fire Button” – jedno kliknięcie i wszystkie karty, historia i dane znikają. To znacznie wygodniejsze niż ręczne zamykanie kart i czyszczenie historii.
Co ważne, DuckDuckGo jest firmą transparentną w kwestii finansowania – zarabiają na reklamach w wyszukiwarce (nie śledzących ale opartych tylko na aktualnym zapytaniu), nie na sprzedaży danych użytkowników.
Dla kogo DuckDuckGo Browser? Dla użytkowników smartfonów, którzy chcą prostego, skutecznego rozwiązania bez komplikacji. To idealna pierwsza przeglądarka dla osób zaczynających swoją przygodę z ochroną prywatności.
Wady? Dostępna tylko na urządzeniach mobilnych. Brak wersji desktopowej ogranicza jej użyteczność. Mniej zaawansowane funkcje niż konkurencja ale dla wielu użytkowników ta prostota jest zaletą, nie wadą.
Popularne, ale problematyczne – przeglądarki, których lepiej unikać
Google Chrome – imperium reklamy w Twojej przeglądarce
Chrome to najpopularniejsza przeglądarka na świecie. Około 65% użytkowników internetu korzysta z Chrome. W Polsce ten odsetek jest podobny – badania pokazują, że Chrome ma ponad 60% udziału w rynku. Dlaczego tak wielu ludzi używa przeglądarki, która aktywnie działa przeciwko ich prywatności?
Po pierwsze, Chrome jest szybki, stabilny i wygodny. Synchronizacja między urządzeniami działa świetnie. Biblioteka rozszerzeń jest największa. Strony są testowane przede wszystkim pod Chrome, więc wszystko po prostu działa. Google zainwestował ogromne zasoby w stworzenie najlepszego produktu technicznie.
Po drugie, Chrome jest domyślną przeglądarką na większości urządzeń z Androidem i jest agresywnie promowany przez wszystkie usługi Google. Logujesz się do Gmaila – Chrome sugeruje synchronizację. Szukasz czegoś w Google – Chrome pojawia się jako rekomendacja. To efektywna strategia.
Ale model biznesowy Google opiera się na reklamach. Chrome nie jest produktem, który kupujesz – to narzędzie do zbierania danych, które pomagają Google lepiej targetować reklamy. Wszystko, co robisz w Chrome, może być (i prawdopodobnie jest) analizowane, katalogowane i wykorzystywane do budowania Twojego profilu reklamowego.
Google wprowadza teraz Privacy Sandbox, system, który ma zastąpić cookies mechanizmami wbudowanymi w przeglądarkę. Brzmi dobrze? Problem w tym, że te mechanizmy wciąż pozwalają na śledzenie i targetowanie reklam, tylko w sposób kontrolowany przez Google. To nie jest ochrona prywatności – to po prostu Google chce mieć monopol na dostęp do Twoich danych, zamiast dzielić się nimi z innymi firmami.
Czy Chrome jest bezpieczny? Tak, pod względem ochrony przed malware i atakami hakerskimi Chrome ma bardzo dobre mechanizmy bezpieczeństwa. Ale bezpieczeństwo to nie to samo co prywatność. Chrome chroni Cię przed złodziejami, ale sam Cię okrada.

Microsoft Edge – Chrome z dodatkami Microsoftu
Edge to przeglądarka Microsoftu, która od 2020 roku bazuje na silniku Chromium, czyli tej samej technologii co Chrome. Microsoft porzucił własny silnik, uznając, że lepiej wykorzystać kod Google niż rozwijać własny.
To oznacza, że Edge ma wszystkie zalety Chrome – szybkość, stabilność, kompatybilność. Ale ma też wszystkie wady Chrome, plus kilka własnych. Microsoft dodał do Edge integrację z usługami Microsoftu, system nagród Microsoft Rewards, asystenta zakupowego z funkcją śledzenia cen, oraz co najważniejsze własną telemetrię i mechanizmy zbierania danych.
Shopping tracker w Edge śledzi Twoje zakupy w sieci, aby oferować Ci „lepsze oferty”. Problem w tym, że Microsoft wie dokładnie, co kupujesz, gdzie, za ile i jak często. Te dane mają wartość i Microsoft je wykorzystuje.
Pojawiają się też regularne kontrowersje związane z nachalnością Edge. Windows 11 utrudnia zmianę domyślnej przeglądarki. Edge wyświetla irytujące komunikaty, gdy próbujesz pobrać konkurencyjną przeglądarkę. Microsoft wydaje się desperacko walczyć o użytkowników, co rodzi pytanie: dlaczego muszą nas zmuszać, jeśli produkt jest dobry?
Edge jest dostępny na wszystkich platformach, w tym iOS i Android, co jest jego zaletą. Synchronizacja działa dobrze. Ale to nie zmienia faktu, że Edge to Chrome z dodatkowymi mechanizmami śledzenia, nie alternatywa dla ludzi dbających o prywatność.
Opera i Opera GX – pozory prywatności
Opera była kiedyś niezależną, innowacyjną przeglądarką z Norwegii. Wprowadzała funkcje, które później przejmowała konkurencja – karty, wbudowany ad blocker, tryb oszczędzania baterii. Ale w 2016 roku Opera została sprzedana konsorcjum chińskich firm, w tym Golden Brick Capital. Od tego momentu zaczęły się problemy.
Opera reklamuje się jako przeglądarka z wbudowanym VPN, co brzmi świetnie dla prywatności. Problem w tym, że to nie jest prawdziwy VPN, tylko proxy, które nie szyfruje całego ruchu. Co więcej, polityka prywatności „darmowego VPN” Opera zawiera niepokojące zapisy o zbieraniu danych użytkowników i ich przekazywaniu stronom trzecim.
W 2018 roku Opera została przyłapana na instalowaniu aplikacji pożyczkowych na smartfonach użytkowników w Afryce i Azji – aplikacji oferujących kredyty z drapieżnymi oprocentowaniem. To wywołało skandal i pokazało, jak daleko może zajść firma w monetyzacji użytkowników.
Opera jest dostępna na wszystkich platformach. Synchronizacja działa, interfejs jest ładny, funkcje są liczne. Ale właściciel i historia kontrowersji sprawiają, że trudno ją polecić komuś, kto dba o prywatność.
UC Browser – niebezpieczny
UC Browser to przeglądarka stworzona przez chińską firmę UCWeb, należącą do Alibaba Group. Jest niezwykle popularna w Azji – szczególnie w Indiach, Indonezji i Chinach – głównie ze względu na funkcje oszczędzania danych i szybkie ładowanie na słabych połączeniach internetowych.
Ale UC Browser ma poważne problemy z bezpieczeństwem i prywatnością. W 2015 roku odkryto, że przesyła dane przez swoje serwery bez szyfrowania, narażając użytkowników na przejęcie danych. W 2017 roku znaleziono luki pozwalające na wykonanie złośliwego kodu. W 2020 roku Indie zablokowały UC Browser wraz z dziesiątkami innych aplikacji z Chin, powołując się na zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Research z Citizen Lab pokazał, że UC Browser zbiera ogromne ilości danych o użytkownikach, w tym lokalizację, IMEI telefonu, listę zainstalowanych aplikacji, a nawet zawartość wyszukiwań i odwiedzanych stron. Te dane trafiają na serwery w Chinach, co budzi pytania o to, kto ma do nich dostęp.
Dla użytkowników w Polsce UC Browser nie powinien w ogóle być brany pod uwagę. Są znacznie lepsze alternatywy, które nie narażają na ryzyko.
Co z Safari?
Safari to wyjątkowy przypadek – przeglądarka, która nie jest ani najlepsza, ani najgorsza pod względem prywatności. Apple pozycjonuje się jako firma dbająca o prywatność użytkowników, co w pewnym stopniu znajduje odzwierciedlenie w Safari.
Safari ma Intelligent Tracking Prevention (ITP), system który blokuje cross-site tracking i ogranicza możliwości cookies firm trzecich. To silniejsza ochrona niż oferuje Chrome domyślnie. Safari również blokuje fingerprinting i ma wbudowane zabezpieczenia przed phishingiem.
Ale Safari ma też swoje ograniczenia. Kod Safari nie jest open source, co oznacza, że musisz wierzyć Apple na słowo, że robi to, co deklaruje. Nie możesz tego zweryfikować. Safari jest ściśle zintegrowane z ekosystemem Apple, co oznacza, że Twoje dane synchronizacji przechodzą przez serwery Apple. Firma twierdzi, że są szyfrowane end-to-end, ale znów – musisz im wierzyć na słowo.
Safari na iOS ma dodatkowe ograniczenie, otóż Apple zmusza wszystkie przeglądarki w App Store do używania silnika WebKit, tego samego, na którym bazuje Safari. To oznacza, że Chrome na iPhone’ie, Firefox na iPhone’ie i Brave na iPhone’ie to tak naprawdę Safari z innymi interfejsami. Nie możesz mieć prawdziwego Chrome czy Firefoksa na iOS, co ogranicza Twoje opcje.
Safari jest dobrym wyborem, jeśli jesteś głęboko w ekosystemie Apple i ufasz firmie. Oferuje solidną ochronę podstawową, lepszą niż Chrome ale gorszą niż dedykowane przeglądarki prywatności. To kompromis między wygodą a prywatnością.
Praktyczne porady – co zrobić już dziś
Nie musisz od razu przerzucać się na Tor Browser i rezygnować z wygody. Ochrona prywatności to spektrum, nie decyzja zero-jedynkowa. Każdy krok w dobrą stronę ma znaczenie.
Jeśli używasz Chrome i chcesz najmniejszym wysiłkiem osiągnąć największy efekt, po prostu przejdź na Brave. To dosłownie pięć minut – pobierz, zainstaluj, zaimportuj zakładki. Brave wygląda i działa prawie identycznie jak Chrome, więc nie musisz się niczego uczyć na nowo. A blokowanie trackerów i reklam działa od pierwszego uruchomienia.
Jeśli chcesz więcej kontroli i nie boisz się odrobiny konfiguracji, wybierz Firefox. Po instalacji wejdź w ustawienia prywatności i zmień Enhanced Tracking Protection na „strict”. Wyłącz telemetrię. Zainstaluj uBlock Origin z dodatków. To zabierze dziesięć minut i da Ci znacznie lepszą ochronę niż Chrome, nawet z rozszerzeniami.
Dla maksymalnej prywatności bez obsługi sieci Tor rozważ Mullvad Browser lub LibreWolf. Oba wymagają akceptacji pewnych niewygód – brak synchronizacji, agresywne blokowanie skryptów, które może łamać niektóre strony. Ale jeśli prywatność jest dla Ciebie priorytetem, to cena warta zapłaty.
Tor Browser pozostaw na specjalne okazje. Kiedy piszesz wrażliwy artykuł. Kiedy przesyłasz dokument do organizacji zajmującej się prawami człowieka. Kiedy rezerwujesz lot do kraju, w którym twoja obecność może być problemem. Tor to nie przeglądarka do codziennego scrollowania Facebooka – to narzędzie, gdy stawka jest wysoka.
Na telefonie zainstaluj DuckDuckGo Browser (iOS i Android), Brave (iOS i Android) lub Firefox (iOS i Android z rozszerzeniami). Większość ludzi używa głównie przeglądarki mobilnej, więc ochrona na smartfonie jest równie ważna jak na komputerze.
Niezależnie od przeglądarki, rozważ zainstalowanie uBlock Origin (działa w Firefoksie, Brave, Chrome i większości przeglądarek opartych na Chromium). To najlepsze rozszerzenie do blokowania reklam i trackerów. Lekkie, szybkie, open source i skuteczne. Nie używaj AdBlock czy AdBlock Plus ponieważ mają kontrowersyjną politykę „akceptowalnych reklam”, która pozwala firmom płacić za włączenie ich reklam na białą listę.
Tabela porównawcza przeglądarek
| Przeglądarka | Blokowanie trackerów (domyślnie) | Open source | Telemetria (domyślnie) | Łatwość użycia (1-5) | Prywatność (1-5) | Platformy | Dla kogo |
| Brave | ✅ Tak | ✅ Tak | ❌ Nie | 5 | 4 | Windows, MacOS, Linux, iOS, Android | Użytkownicy szukający prostej alternatywy dla Chrome |
| Firefox | ⚠️ Częściowo (wymaga konfiguracji) | ✅ Tak | ⚠️ Tak (można wyłączyć) | 4 | 4 (3 domyślnie) | Windows, MacOS, Linux, iOS, Android | Użytkownicy średnio zaawansowani ceniący niezależność |
| Mullvad | ✅ Tak | ✅ Tak | ❌ Nie | 3 | 5 | Windows, MacOS, Linux | Osoby stawiające prywatność na pierwszym miejscu |
| LibreWolf | ✅ Tak | ✅ Tak | ❌ Nie | 3 | 5 | Windows, MacOS, Linux | Użytkownicy zaawansowani, entuzjaści open source |
| Tor | ✅ Tak | ✅ Tak | ❌ Nie | 2 | 5 | Windows, MacOS, Linux, Android | Dziennikarze, aktywiści, użytkownicy w krajach autorytarnych |
| DuckDuckGo | ✅ Tak | ✅ Tak | ❌ Nie | 5 | 4 | MacOS, Windows iOS, Android | Użytkownicy mobilni szukający prostoty |
| Safari | ⚠️ Częściowo | ❌ Nie | ⚠️ Minimalna | 5 | 3 | MacOS, iOS | Użytkownicy ekosystemu Apple |
| Chrome | ❌ Nie | ⚠️ Częściowo (Chromium tak, Chrome nie) | ✅ Tak | 5 | 1 | Windows, MacOS, Linux, iOS, Android | ❌ Nie polecane dla prywatności |
| Edge | ❌ Nie | ⚠️ Częściowo (Chromium tak, Edge nie) | ✅ Tak | 5 | 1 | Windows, MacOS, Linux, iOS, Android | ❌ Nie polecane dla prywatności |
| Opera | ⚠️ Częściowo | ❌ Nie | ✅ Tak | 4 | 2 | Windows, MacOS, Linux, iOS, Android | ❌ Nie polecane dla prywatności |
| UC Browser | ❌ Nie | ❌ Nie | ✅ Tak | 3 | 1 | Windows, Android, iOS | ⛔ Nie polecane – niebezpieczne |
Legenda:
- ✅ = Tak
- ❌ = Nie
- ⚠️ = Częściowo/Z zastrzeżeniami
- ⛔ = Ostrzeżenie
- Łatwość użycia: 5 = bardzo łatwa, 1 = wymaga zaawansowanej wiedzy
- Prywatność: 5 = maksymalna ochrona, 1 = praktycznie brak ochrony
Podsumowanie: Nie ma jednego rozwiązania, ale każdy krok się liczy
Nie ma jednej „najlepszej” przeglądarki dla wszystkich. Wybór zależy od Twoich potrzeb, poziomu wiedzy technicznej i tego, z czego jesteś gotów zrezygnować. Ale istnieją jasne wytyczne, które mogą pomóc w podjęciu decyzji.
Jeśli chcesz po prostu działającej alternatywy dla Chrome bez wysiłku, zainstaluj Brave. To najmniejszy wysiłek przy największym efekcie. Brave nie wymaga od Ciebie konfiguracji, nauki nowych skrótów klawiszowych ani rezygnacji z rozszerzeń. Po prostu działa i chroni Twoją prywatność od pierwszego uruchomienia.
Jeśli cenisz niezależność i open source, oraz jesteś gotów poświęcić kilka minut na konfigurację, Firefox to solidny wybór. Z odpowiednimi ustawieniami i rozszerzeniami Firefox oferuje ochronę na poziomie dedykowanych przeglądarek prywatności, zachowując przy tym wygodę i funkcjonalność, których oczekujesz od nowoczesnej przeglądarki.
Jeśli prywatność jest dla Ciebie absolutnym priorytetem i jesteś gotów zaakceptować pewne niewygody, Mullvad Browser lub LibreWolf to droga do przodu. Oba oferują maksymalną ochronę domyślnie, bez konieczności grzebania w ustawieniach. Cena to brak synchronizacji i czasami problemy z kompatybilnością stron, ale dla wielu jest to akceptowalny kompromis.
Tor Browser pozostaje złotym standardem dla anonimowości, ale nie nadaje się jako jedyna przeglądarka do codziennego użytku. To narzędzie specjalistyczne, które warto mieć zainstalowane na wypadek, gdy stawka jest naprawdę wysoka.
Nawet jeśli nie jesteś gotów całkowicie porzucić Chrome, możesz go ulepszyć. Zainstaluj uBlock Origin, wyłącz synchronizację z kontem Google, regularnie czyść cookies i historię. To nie da Ci prawdziwej prywatności, ponieważ Chrome z natury jest narzędziem Google do zbierania danych ale przynajmniej zmniejszy skalę śledzenia.
Prawda jest taka, że większość ludzi nigdy nie przesiadła się na przeglądarkę chroniącą prywatność, bo używają tego, co jest domyślnie zainstalowane. Chrome na Androidzie, Safari na iPhone’ie, Edge na Windowsie. To wygodne, znane, „po prostu działa”. Ale ta wygoda ma cenę i często nie zdajemy sobie sprawy, jak wysoką, dopóki nie jest za późno.
Każda strona, którą odwiedzasz w Chrome, każde wyszukiwanie, każdy kliknięty link – to wszystko trafia do Google i buduje Twój profil. Ten profil decyduje, jakie reklamy widzisz, jakie wyniki wyszukiwania otrzymujesz, a pośrednio – jak algorytmy postrzegają Twoją wartość jako konsumenta. W świecie, gdzie dane są walutą, Twoja przeglądarka to albo portfel, z którego ktoś płaci, albo sejf, który Cię chroni.
Zmiana przeglądarki to jeden z najprostszych i najskuteczniejszych kroków, jakie możesz podjąć, by odzyskać kontrolę nad swoją prywatnością w internecie. Nie wymaga to technicznej wiedzy, nic nie kosztuje, zajmuje chwilę. A efekt jest natychmiastowy i trwały.
Polski internet nie różni się od globalnego pod względem zagrożeń dla prywatności. Te same firmy reklamowe śledzą polskich użytkowników, te same platformy zbierają dane, te same mechanizmy fingerprintingu działają tak samo skutecznie nad Wisłą jak nad Sekwaną czy Tamizą. Nasze dane mają taką samą wartość dla Google, Facebooka i setek firm, o których nigdy nie słyszeliśmy, ale które wiedzą o nas wszystko.
Różnica polega na tym, że świadomość problemu w Polsce wciąż jest niska. Badania pokazują, że większość polskich internautów nie zdaje sobie sprawy ze skali śledzenia online. Wielu uważa, że „skoro nie płacę za usługę, to jestem klientem”, nie rozumiejąc, że w rzeczywistości są produktem sprzedawanym reklamodawcom. Edukacja jest kluczowa, ale jeszcze ważniejsze jest działanie.
Nie musisz być ekspertem od cyberbezpieczeństwa, żeby chronić swoją prywatność w sieci. Nie musisz rozumieć, jak działa fingerprinting canvas czy jak TLS 1.3 różni się od TLS 1.2. Wystarczy, że zrozumiesz podstawową zasadę: jeśli produkt jest darmowy, to Ty jesteś produktem. I jeśli zrozumiesz, że istnieją alternatywy, które szanują Twoją prywatność, bo ich model biznesowy nie opiera się na Twoich danych.
Brave zarabia na opcjonalnych reklamach, które oglądasz świadomie. Firefox jest wspierany przez darowizny i partnerstwa z wyszukiwarkami. DuckDuckGo zarabia na reklamach w wyszukiwarce, które nie śledzą. To dowód, że można prowadzić zyskowny biznes internetowy bez sprzedawania duszy użytkowników.
Zmiana przeglądarki to nie akt rebelii, nie manifest polityczny, nie deklaracja wojny korporacjom. To po prostu racjonalna decyzja osoby, która chce kontrolować, kto wie o niej co. To tak, jak zamykanie drzwi do domu na klucz – nie dlatego, że masz coś do ukrycia, ale dlatego, że to Twoja przestrzeń i nikt nie powinien mieć do niej dostępu bez Twojej zgody.
Internet nie musi być miejscem, gdzie jesteś stale obserwowany, katalogowany i sprzedawany. Może być przestrzenią wolności, prywatności i kontroli. Ale to wymaga świadomych wyborów. Wybór przeglądarki to pierwszy, najłatwiejszy i najskuteczniejszy z tych wyborów.
Więc pytanie brzmi: którą przeglądarkę wybierzesz? Tę, która Cię śledzi i zarabia na Twoich danych? Czy tę, która traktuje prywatność jako prawo, nie przywilej? Odpowiedź należy do Ciebie. Ale teraz przynajmniej masz informacje, by podjąć świadomą decyzję.
Dodatkowe źródła i narzędzia:
- Brave: brave.com
- Firefox: mozilla.org/firefox
- Mullvad Browser: mullvad.net/browser
- LibreWolf: librewolf.net
- Tor Browser: torproject.org
- DuckDuckGo Browser: duckduckgo.com/app
- uBlock Origin: github.com/gorhill/uBlock
- Privacy Badger: privacybadger.org (rozszerzenie EFF)
- Test swojej przeglądarki:
- browserleaks.com – sprawdź, co Twoja przeglądarka ujawnia
- coveryourtracks.eff.org – test fingerprintingu od Electronic Frontier Foundation
- amiunique.org – sprawdź, czy jesteś unikalny
Dla osób chcących zgłębić temat:
- Fundacja Panoptykon – polska organizacja zajmująca się prawami cyfrowymi
- Electronic Frontier Foundation – międzynarodowa organizacja broniąca wolności cyfrowych
- Privacy Guides – kompleksowy przewodnik po narzędziach chroniących prywatność
- Kto sprzedaje Twoje dane? Co możesz z tym zrobić?
- Jak data harvesting i sztuczna inteligencja przekształcają krajobraz informacji i wpływają na procesy demokratyczne
Artykuł można swobodnie udostępniać z zachowaniem pełnej treści i podaniem źródła: https://lepszy-internet.pl
bezpieczny internet cyfrowe bezpieczeństwo internet dla wszystkich lepszy internet ochrona prywatności pomoc dla rodziców technologia
Last modified: 27.12.2025